Hier ruht in Gott

 

Pomiędzy mitem a signum

Nazwa Galicja w ostatnich dziesięcioleciach stało się niemal synonimem arkadyjskiej krainy, gdzie pod dobrotliwym spojrzeniem Najjaśniejszego Pana, przez wieki, zgodnie mieszkali obok siebie Polacy, Rusini, Żydzi, Niemcy, Czesi, Ormianie i inni. Dyskusje nad zasadnością galicyjskiego mitu toczą się od lat, wzbudzając tym samym zainteresowanie spuścizną dawnego Królestwa Galicji i Lodomerii. Obecnie, kiedy pojęcia: wielokulturowość, różnorodność, współistnienie stają się coraz popularniejsze, następuje również naturalna ekspozycja powyższych komponentów wymienianego mitu. W perspektywie ochrony zarówno duchowego, jak i materialnego dziedzictwa powyższe zjawisko wydaje się dobrze rokujące, gdyż z roku na rok zauważalne jest coraz większe zainteresowanie turystyką kulturową, historyczną i sentymentalną, a tym samym – zabytkami związanymi z zamieszkującymi niegdyś obszar Galicji grupami narodowymi, etnicznymi i religijnymi. Na mapy przestrzenne, zarówno te fizyczne, jak i świadomościowe kolejnych wsi, miast czy miasteczek powracają miejsca, obiekty, nazwy, które przez dziesiątki lat były niemal programowo wypierane, teraz – paradoksalnie – stając się główną atrakcją, a często nawet chlubą danej miejscowości. Jednym z takich miejsc są cmentarze. Dzisiaj, oprócz ich naturalnej, sakralnej funkcji, odnajdujemy na nich zapisy lokalnej historii, zawarte w inskrypcjach, formach nagrobków etc., a przede wszystkim – w stanie ich zachowania… Spoglądając bowiem na burzliwy wiek XX, a szczególnie na okres po II wojnie światowej, trudno nie odnieść wrażenia, iż cmentarze w miejscowościach, w których poprzez Holokaust, wysiedlenia, czystki etniczne czy nasiedlenia nastąpiła całkowita lub większościowa wymiana ludności, często traktowane były przez nowych mieszkańców jako signum autochtonizmu ich poprzedników. Należało je więc jak najszybciej wymazać – poprzez całkowitą likwidację, czasami poprzez zatarcie ich charakterystycznych cech (np. obcojęzycznych inskrypcji, detali świadczących o ich „inności”), najczęściej jednak poprzez zwykłą niepamięć. Początkowo tłem dla tego typu działań były doświadczenia wojny, a następnie, bazująca po części również na nich, polityka narodowościowa socjalistycznej Polski, która sprzyjała tego typu praktykom. Tak więc pozbawione przez lata swych naturalnych opiekunów cmentarze mniejszości: ukraińskiej, żydowskiej, niemieckiej i innych, w lokalnym krajobrazie pozostawały elementem może nie tyle wrogim, ile na pewno obcym. Właśnie w takiej sytuacji w okresie powojennym znalazły się cmentarze niemieckie związane z galicyjską kolonizacją józefińską.

Kolonizacja józefińska w Galicji

Początki kolonizacji niemieckiej na obszarze historycznej Małopolski, która w znacznej mierze pokrywała się z granicami późniejszej Galicji, sięgają już XII wieku. Apogeum tego społeczno- gospodarczego zjawiska we wschodniej części regionu przypadło na XIV wiek, kiedy to Kazimierz Wielki przeprowadził potężną, jak na ówczesne warunki, akcję osadniczą, w czasie której na prawie niemieckim lokowano dziesiątki miast i wsi. Spoglądając na mapę osadnictwa, wyraźnie widać regiony, w których była zintensyfikowana akcja lokacyjna – skupiała się wzdłuż traktów handlowych wiodących ze Śląska przez Kraków nad Morze Czarne. W ten sposób powstały dwa pasy osadnicze: północny, biegnący przez Łańcut, Przeworsk, Jarosław i Przemyśl, oraz południowy, wiodący przez Biecz, Krosno i Sanok. Osadnikami małopolskich wsi była zazwyczaj ludność rolnicza pochodząca z zachodnich Niemiec, która przez swych słowiańskich sąsiadów nazwana została Głuchoniemcami. Z czasem grupa ta zasymilowała się, stając się z obecnej perspektywy grupą etnograficzną, a do dzisiaj zachowało się po niej między innymi kilkaset nazwisk o niemieckiej etymologii.

Kolejna niemiecka fala osadnicza nastąpiła w ostatnich dziesięcioleciach XVIII wieku. Po pierwszym rozbiorze Rzeczypospolitej cały region historycznej Małopolski wszedł w skład Królestwa Galicji i Lodomerii, będącego jedną z prowincji imperium Habsburgów. Nowe kraje koronne niemal od razu znalazły się pod wpływem unifikacyjnej, reformatorskiej polityki Marii Teresy i jej syna, współregenta Józefa II. Reformy sukcesywnie obejmowały niemal wszystkie dziedziny życia zarówno gospodarczego, jak i społecznego. W latach 1780–1790 wprowadzono między innymi reformy administracyjne, sądownicze, wojskowe, agrarne, kościelne i szkolne. Jednym z narzędzi reformatorskiego ruchu miała być właśnie kolonizacja Galicji, niosąca za sobą podniesienie kultury agrarnej. Zaplanowano powstanie setek wsi-kolonii, wzorcowych osad, które miały bezpośrednio wpływać na sposób gospodarowania galicyjskiej, autochtonicznej ludności. Podstawą prawną kolonizacji józefińskiej (Josefinische Kolonisation) był patent cesarski podpisany 17 września 1781 roku przez cesarza Józefa II, zezwalający oprócz osadnictwa miejsko-rzemieślniczego również na osadnictwo rolnicze. Całą akcję kolonizacji Galicji przeprowadzono w latach 1782–1789, przy czym największy napływ kolonistów na obszar Galicji Zachodniej przypadł na lata 1783–1785, w Galicji Wschodniej natomiast na lata 1786–1788. Według szacunków Henryka Lepuckiego liczba osadników wynosiła około 14 400 osób (około 3200 rodzin), z czego ponad jedna trzecia pochodziła z Palatynatu (obwód Nadrenia-Palatynat i Badenia-Wirtembergia).

Regularne rozmieszczenie kolonii na obszarze całego, gęsto już zaludnionego kraju było możliwe poprzez przejmowanie na rzecz austriackiego skarbu państwa (Kamery) królewszczyzn oraz majątków kościelnych i klasztornych, które w nowych warunkach geopolitycznych tworzyły pozostające w dyspozycji lokalnych władz tzw. dobra kameralne. Najwięcej kolonii powstało w Galicji Zachodniej, w dobrach: starosądeckich, niepołomickich, sandomierskich, leżajskich oraz lubaczowskich i dobromilskich. W Galicji Wschodniej mniejsze skupiska, aczkolwiek bardziej zagęszczone, powstały w dobrach: drohobyckich, kałuskich, samborskich, szczerzeckich, gródeckich, janowskich, stryjskich, winnickich, mierzwickich i jaworowskich. W sumie na obszarze całego kraju założono 175 kolonii, przy czym 120 było czysto niemieckich, pozostałe natomiast, w różnych proporcjach, były osadami mieszanymi. Samodzielnymi gminami mianowane były kolonie, w których osiedliło się co najmniej 20 rodzin, pozostałe zaś stawały się przysiółkami najbliższych im miejscowości.

 

Kolonizacja józefińska w dobrach lubaczowskich

Jak wspomniano, także dobra kameralne lubaczowskie należące przed rozbiorami do starostwa lubaczowskiego, położonego w granicach województwa bełskiego, stały się docelowym obszarem kolonizacji józefińskiej. Po aneksji w 1772 roku początkowo region ten włączony został do cyrkułu bełskiego z siedzibą w Zamościu w gubernium lwowskim, a następnie, w 1783 roku, do cyrkułu żółkiewskiego. W 1783 roku założono tu dziewięć kolonii: na gruntach należących do Młodowa – Burgau (obecnie Karolówka), Opaki – Felsendorf (obecnie Dąbków), Żukowa – Freifeld (obecnie Kowalówka), Lipowca – Lindenau (obecnie Липовець), Lubaczowa – Ostrowiec (obecnie Lubaczów), Baszni – Reichau (obecnie Podlesie), Smolina – Deutsch Smolin (obecnie Смолин), Kobylnicy Ruskiej – Fehlbach (obecnie Potok Jaworowski) i Dziewięcierza – Einsingen (obecnie Дев’ятир). W 1785 roku powstała dziesiąta kolonia Deutschbach na obszarze Brusna (obecnie Polanka Horyniecka).

Bez tytułu

Wieś-kolonia niemiecka według zamierzeń cesarza Józefa II miała być wzorem dla ludności tubylczej pod każdym względem. Inspirować miała swym harmonijnym układem przestrzennym, estetyką, funkcjonalnością i solidnością zabudowań gospodarczych i mieszkalnych, nowatorskimi rozwiązaniami infrastruktury drogowej, sanitarnej oraz melioracyjnej. Odpowiednimi przepisami określano parametry niemal każdego elementu nowo powstającej kolonii – od szerokości drogi czy głębokości rowu po średnicę okien/świetlików w zabudowaniach gospodarczych. Prawdopodobnie na Lubaczowszczyźnie nie udało się wznieść ani jednej osady spełniającej w pełni wymogi idealnej kolonii, jednak nie ulega wątpliwości, iż nawet ten zakres, jaki udało się zrealizować, znacząco odróżniał kolonie od okolicznych wsi. Niektóre z nich do dzisiaj zachowały swój pierwotny układ, a nawet w większym lub mniejszym stopniu – dawną zabudowę. Obecnie, pod względem przestrzenno- architektonicznym, najlepiej zachowaną kolonią w dobrach lubaczowskich jest Podlesie (Reichau), chociaż ślady osadnictwa józefińskiego spotkać można także na przykład w Dąbkowie (Felsendorf), Polance Horynieckiej (Deutschbach) czy w Potoku Jaworowskim (Fehlbach).

Najliczniejszą kolonią zarówno w momencie powstania, jak i przez cały czas jej istnienia był Einsingen (obecnie położony na terenie Ukrainy), który w pewnych okresach zamieszkiwało 250 osób. Niewiele mniejszą, położoną przy trakcie biegnącym z Lubaczowa do Niemirowa, było Reichau, zamieszkiwane w połowie XIX wieku przez około 170 osób. Pozostałe kolonie w dobrach lubaczowskich liczyły do 100 mieszkańców, przy czym, oprócz dwóch powyżej wymienionych, przez cały XIX wiek i pierwsze dziesięciolecia XX wieku zauważalna była wyraźna tendencja spadkowa (tabelka poniżej). Spowodowana była ona głównie dwoma zjawiskami. Pierwszy z nich to sukcesywna asymilacja, widoczna szczególnie w koloniach zamieszkiwanych przez katolików. Przykładowo już w 1938 roku na wniosek mieszkańców Burgau zmieniono nazwę ich kolonii na Karolówka, którą nadano na cześć trzech Karolów urodzonych w Burgau (z których dwóch było potomkami kolonistów), walczących o odzyskanie niepodległości w 1918 roku. Drugim czynnikiem natomiast, obecnym głównie w koloniach protestanckich, była emigracja do Rzeszy (głównie do Prus, Poznania), a także na przełomie XIX i XX wieku do Stanów Zjednoczonych, Kanady oraz Bośni i Hercegowiny (region miasta Derventa koło Banja Luki). Zjawiska te w pierwszej połowie XX wieku doprowadziły do niemal całkowitej utraty etnicznie niemieckiego charakteru większości kolonii, a takowy po części zdołały jedynie utrzymać Einsingen, Reichau, Fehlbach i Deutsch Smolin. Pozostali potomkowie kolonistów, po zajęciu Lubaczowszczyzny przez Związek Radziecki, w 1940 roku w ramach dobrowolnej akcji „Heim ins Reich” (Powrót do Rzeszy) przesiedleni zostali w okolice Kalisza i Kutna, a stamtąd, w czasie ewakuacji w 1945 roku, w głąb Niemiec.

 

Dawna i obecna nazwa kolonii Liczba mieszkańców w roku:
1785 1812 1880 1890 1900 1921
Burgau (Karolówka) 38 130 130
Deutschbach (Polanka Horyniecka) 83  90 89 92 17
Felsendorf (Dąbków) 62 80 58 98 64
Freifeld (Kowalówka) 95 100 100 48
Lindenau (Липовець) 48 103 79 81 95
Ostrowiec w granicach miasta Lubaczów 50 50
Reichau (Podlesie) 91 109 170 135 99 45
Deutsch Smolin (Смолин) 79 61 91 112 113 35
Fehlbach (Potok Jaworowski) 62 80 118 81 113 65
Einsingen (Дев’ятир) 172 165 232 241 252 235

19

W czasie zakładania kolonii napływających osadników starano się grupować przede wszystkim według wyznania. Wśród nich przeważali protestanci – około 60% (luteranie około 47%, kalwini 13%, menonici niecały 1%), pozostali byli katolikami. Dzięki cesarskiemu patentowi tolerancyjnemu, podpisanemu w tym samym czasie co patent kolonizacyjny, nadającemu m.in. ludności luterańskiej i kalwińskiej część praw przysługujących ludności katolickiej (pełnię praw przyznał dopiero patent protestancki z 1861 roku), kolonie zamieszkiwane przez ludność protestancką niemal od razu zaczęły zakładać nowe zbory. Początkowo należały do superintendentury (diecezji) morawsko-śląsko-galicyjskiej, a następnie do wydzielonej w 1804 roku superintendentury Galicji i Bukowiny z siedzibą we Lwowie (a od 1870 roku w Białej Krakowskiej, obecnie Bielsko-Biała). Kolonie zamieszkiwane przez katolików należały natomiast do najbliżej położonej im parafii rzymskokatolickiej: Burgau do parafii w Lubaczowie, Freifeld do parafii w Cieszanowie i Fehlbach do miejscowej parafii. Praktyka ta dotyczyła również kolonii mieszanych, takich jak: Ostrowiec (parafia Lubaczów) i Deutschbach (parafia Horyniec).

Na Lubaczowszczyźnie wśród protestantów najliczniejszą grupę stanowili luteranie (Kościół Ewangelicki Augsburskiego i Helweckiego Wyznania). Głównym ośrodkiem luterańskim w regionie była należąca do senioratu środkowego (Mittleres Seniorat) kolonia Reichau, gdzie już w 1788 roku wzniesiono, jako jeden z czterech na terenie Galicji, pierwszy drewniany dom modlitwy. Do zboru w Reichau należeli również kalwini (Kościół Ewangelicko-Reformowany, zwany również helweckim) zamieszkujący kolonie mieszane: Deutschbach, Lindenau i Felsendorf.

Do połowy XIX wieku Reichau było jedynym ośrodkiem ewangelickim na ziemi lubaczowskiej, a tutejszy zbór skupiał wiernych z kolonii: Einsingen, Deutschbach, Deutsch Smolin, Lindenau, Felsendorf, Rehberg (obecnie Pyszówka koło Krakowca, kolonia w 1900 roku została wykreślona z ewidencji wspólnot ewangelickich), a także z Oleszyc, Cieszanowa, Rawy Ruskiej, Krakowca, Lubaczowa i innych okolicznych wsi jednostkowo zamieszkiwanych przez ewangelików. W 1857 roku utworzono filie w miejscowościach Deutschbach, Felsendorf i Rehberg, które do tego czasu korzystały również z usług kalwińskiego pastora z Königsbergu (obecnie Woli Żarczyckiej koło Nowej Sarzyny). W 1875 roku zbór zrzeszał 1150 ewangelików (750 wyznania augsburskiego i 400 helweckiego). W latach osiemdziesiątych XIX wieku wzniesiono murowane zbory w Reichau, Felsendorfie (obecnie służą jako filialne kościoły rzymskokatolickie), Einsingen (obecnie cerkiew greckokatolicka) i Rehbergu (w 1904 roku bp Józef Sebastian Pelczar konsekrował go na kaplicę rzymskokatolicką pw. św. Barbary, spalony w 1944 roku). Do lat trzydziestych XX wieku przetrwał jedynie zbór (gmina) w Reichau, jego filie w Einsingen i Deutsch Smolinie oraz stacja kaznodziejska w Rawie Ruskiej. Zlikwidowano je wraz z przesiedleniem ewangelickiej ludności w 1940 roku.

15

Hier ruht in Gott

W niemieckich koloniach, jako wzorcowych osadach, cmentarze lokowano zgodnie z wchodzącymi w życie rewolucyjnymi normami sanitarnymi. Według cesarskiego dekretu z 1783 roku nowo zakładane cmentarze w Galicji miały się znajdować poza obszarem zabudowanym, z dala od ujęć wody pitnej, w odległości od osad ludzkich niestwarzającej zagrożenia epidemiologicznego. Mając na uwadze, iż w Przedlitawii przepisy te obowiązywały już od lat siedemdziesiątych XVIII wieku, można przypuszczać, że w napływających z Wiednia projektach galicyjskich kolonii zostały już ujęte lokalizacje cmentarzy.

Pierwszy cmentarz dla kolonistów założony w dobrach lubaczowskich powstał prawdopodobnie w katolickiej kolonii Fehlbach (obecnie Potok Jaworowski) koło Kobylnicy Ruskiej. Przemawiać może za tym fakt, iż niemal od razu erygowano tam parafię rzymskokatolicką, a po niedługim czasie wzniesiono pierwszy, drewniany, kościół. Lokalizacja cmentarza, niespełna kilometr od zabudowań, jednoznacznie świadczy o jego józefińskiej metryce. Obiekt ten, założony na planie nieregularnego czworoboku, o powierzchni około 2,5 ara, używany jest obecnie przez parafię w Potoku Jaworowskim, przez co do dzisiejszych czasów przetrwały jedynie cztery nagrobki z XIX wieku w formie krzyży. Skupione są wokół murowanej kaplicy przedpogrzebowej, jednak stan ich zachowania (do połowy ramion zapadnięte są w ziemi, pozostałe fragmenty porośnięte są mchem) uniemożliwia odczytanie inskrypcji. Zdecydowana większość dwudziestowiecznych nagrobków ma już inskrypcje z polskimi nazwiskami, a jedynym śladem po niemieckich osadnikach są dwa współczesne nagrobki rodziny Kübler (+1894, +1837, +1939). Cmentarz ten, między innymi przez założenie betonowego, pstrokato pomalowanego ogrodzenia oraz wycięcie starodrzewu, całkowicie zatracił swój zabytkowy charakter.

Osadnicy niemieccy z drugiej katolickiej kolonii, jaką był Freifeld (obecnie Kowalówka), prawdopodobnie użytkowali cmentarz parafialny w Cieszanowie.

Pierwszym a zarazem największym cmentarzem dla ludności ewangelickiej na Lubaczowszczyźnie był cmentarz w Reichau (obecnie Podlesie) koło Baszni. Powstał on najpewniej w okresie formowania się zboru w tej kolonii, czyli w ostatniej dekadzie XVIII wieku. Dokładną datę jego założenia można by określić jedynie przez odnalezienie pierwszego wpisu do metrykalnej księgi zgonów lub innego dokumentu określającego czas jego lokacji, przy czym zaznaczyć w tym miejscu należy, iż pierwszy datowany nagrobek pochodzi z 1808 roku. Na podstawie dostępnej księgi metrykalnej, od 1849 roku rejestrującej zgony w gminie ewangelickiej Reichau, przypuszczać można, iż przez długi okres był to jedyny ewangelicki cmentarz wyznaniowy, nie tylko w dobrach lubaczowskich, ale także jaworowskich. Dodatkowo służył on zarówno luteranom, jak i kalwinom. W księdze zgonów gminy Reichau z lat 1849–1857 ujęto zmarłych pochodzących głównie z miejscowości: Einsingen, Reichau, Deutschbach, Felsendorf, Lindenau, Rehberg, Deutsch Smolin, a także: Basznia Dolna, Oleszyce, Krowica Lasowa, Młodów, Stare Sioło, Zalesie, Smolin, Gorajec, Opaka, Ostrowiec, Lisie Jamy, Nahaczów, Bihale, Lipowiec, Brusno, Drohomyśl, Wielkie Oczy, Rawa Ruska, Niemirów, Lubaczów, Ułazów, Majdan. W tym przedziale czasowym w księdze zgonów nie jest określane miejsce pochówku, jednak wziąwszy pod uwagę, że był to jedyny cmentarz ewangelicki w okolicy, można przypuszczać, iż przynajmniej początkowo służył wszystkim ewangelikom w regionie. Po reformie administracyjnej gminy Reichau w 1857 roku, w czasie której utworzono filie w: Einsingen, Deutschbachu, Rehbergu i Felsendorfie, założono w nich również cmentarze ewangelickie. Od tego czasu w Reichau grzebano zmarłych tylko z Reichau, Krowicy Lasowej, Krowicy Hołodowskiej, Podemszczyzny, Baszni Górnej, Baszni Dolnej i Radruża.

13

Cmentarz w Reichau, oddalony około 250 metrów od ciągu dawnych zabudowań, zlokalizowano przy starej drodze biegnącej z Lubaczowa do Niemirowa (obecnie przez Hutę Kryształową do granicy państwa). Pod względem powierzchni jest to największy z zachowanych cmentarzy ewangelickich w regionie. Założony na planie prostokąta zajmuje powierzchnię około 4 arów. Pierwotnie ogrodzony był wałem ziemnym, gęsto nasadzanym lipami, którego zarys wyraźnie widoczny jest do dzisiaj. Do 2013 roku liczba nagrobków znajdujących się ponad poziomem gruntu wynosiła 86. W czasie prac remontowych prowadzonych z inicjatywy Gminy Lubaczów, w sierpniu 2013 roku, wykopano kolejnych 22. Wszystkie, z wyjątkiem jednego, który jest orientowany, skierowane są licem w kierunku zachodnim. Wykonane zostały z lokalnego wapienia, najpewniej w ośrodku bruśnieńskim lub w innym miejscowym, dotychczas nierozpoznanym ośrodku czy warsztacie kamieniarskim. Nagrobki prezentują niemal cały wachlarz form charakterystycznych dla lokalnego, ludowego kamieniarstwa. Najstarsze, położone w północno-zachodniej części cmentarza, z jednym wyjątkiem, posiadają formę typowego dla ośrodka bruśnieńskiego (ale nie tylko) krzyża zbliżonego kształtem do krzyża maltańskiego. Od lat siedemdziesiątych XIX wieku coraz liczniej zaczynają występować szablonowe nagrobki składające się z podstawy, cokołu i krzyża bądź obelisku (który zazwyczaj również zwieńczony był niewielkim krzyżem). Pluralizm form utrzymał natomiast się niemal do końca użytkowania cmentarza, gdyż jeszcze na początek XX wieku datowane są nagrobki w formie archaicznych krzyży. Obok wyrobów wapiennych na cmentarzu w Reichau znajdowały się dwa nagrobki marmurowe (jeden został skradziony) w formie pylonów nastawionych na cokołach, pochodzące z miejskiego zakładu kamieniarskiego w Jarosławiu. Cmentarz ten 17 czerwca 1994 roku został wpisany do rejestru zabytków.

17.jpg

Kolejnym cmentarzem ewangelickim na Lubaczowszyźnie jest cmentarz w Nowym Bruśnie. Powstał w 1857 roku dla sąsiadującej bezpośrednio z Nowym Brusnem kolonii Deutschbach. Nie zakładano tu jednak nowego cmentarza – ewangelikom udostępniono kwaterę na wiejskim cmentarzu użytkowanym dotychczas przez ludność greckokatolicką oraz, w mniejszym stopniu, ludność rzymskokatolicką. W kwaterze tej grzebano również protestantów zamieszkujących Nowe Brusno, Stare Brusno, Nowiny Horynieckie i Chotylub. Cmentarz ten położony niemal w środku wsi, około 100 metrów od linii gospodarstw i 70 metrów od cerkwi filialnej, ma kształt długiego (około 120 metrów) pasa wcinającego się w pola uprawne. Ewangelickie nagrobki skupione są w jego starszej, północno-zachodniej części. Kwatera ma formę pasa biegnącego wzdłuż zachodniej linii ogrodzenia, w żaden sposób niewydzielonego od reszty cmentarza. Do dzisiaj zachowało się tam kilka, wyjątkowych w swej formie, nagrobków, z których najstarszy pochodzi z 1857 roku. W przypadku tego cmentarza pochodzenie nagrobków nie budzi większych wątpliwości; powstały w bruśnieńskim ośrodku kamieniarskim, w którego skład wchodziła oprócz Nowego i Starego Brusna również kolonia Deutschbach. Niestety, na obecnym etapie badań niewiele wiadomo na temat niemieckich kamieniarzy (wyjątkiem jest tu zajmująca się kamieniarstwem rodzina Birnbachów).

Drugim cmentarzem powstałym w wyniku wydzielenia filii ze zboru w Reichau (1857) był cmentarz w kolonii Felsendorf (obecnie Dąbków). Znajduje się on około 600 metrów od linii zabudowań, po lewej stronie drogi biegnącej od zboru (obecnie kościoła) w stronę rzeki. Założono go na planie kwadratu o 50-metrowym boku. Podobnie jak cmentarz w Reichau ogrodzony był wałem ziemnym, nasadzonym lipami. Po wojnie cmentarz został zdewastowany i rozkradziony, a z pozostałych fragmentów ośmiu nagrobków kilka lat temu stworzono lapidarium. Najstarsza część, posiadająca inskrypcję pozwalającą na datowanie, pochodzi z 1864 roku. Cmentarz ten służył również ewangelickim mieszkańcom Opaki, Nowej Grobli, Suchej Woli, Zalesia, Bihal i Borowej Góry.

W tym czasie powstał także cmentarz w najludniejszej kolonii, Einsingen (obecnie Дев’ятир), na którym chowano również protestantów z Potylicza i Dziewięcierza. Obecnie ta dawna kolonia znajduje się na terenie Ukrainy. Z mapy Wojskowego Instytutu Geograficznego z 1935 roku wynika, iż znajduje się on około 500 metrów w kierunku południowym od kolonii i założony jest na planie okręgu.

Po 1857 roku założono cmentarze w Lindenau (na którym grzebano również ewangelików z Nahaczowa, Drohomyśla i Lipowca) oraz Rehbergu (Krakowiec, Morańce, Wola Malinowska, Sarny). Przestały istnieć po 1944 roku. W latach siedemdziesiątych XIX wieku założono cmentarz dla mieszkańców Smolina.

Od drugiej połowy XIX wieku zmarłych wyznania ewangelickiego, zamieszkałych w Lubaczowie, Oleszycach, Cieszanowie, Wielkich Oczach, Rawie Ruskiej i Krakowcu, grzebano na miejscowych cmentarzach miejskich.

38

Tropy

Kiedy się wchodzi na cmentarz w Podlesiu, od razu rzuca się w oczy mnogość nagrobków pylonowych, co różni ów cmentarz od wielu innych, głównie greckokatolickich cmentarzy na Roztoczu. Oprócz klasycznych steli, które na cmentarzach kolonistów galicyjskich występują niezmiernie rzadko, nagrobki pylonowe w ewangelickiej sztuce sepulkralnej od XIX wieku stanowią najpopularniejszą formę. Na nekropolii w Podlesiu znajdują się również nagrobki typowe dla ośrodka bruśnieńskiego, jednak zredukowane o przedstawienia figuralne Chrystusa Ukrzyżowanego i Niewiast pod krzyżem, które, podobnie jak i inne przedstawienia w sztuce sakralnej, wyklucza doktryna ewangelicka. Jakby w zamian za to krzyże ozdabiane są płaskorzeźbionymi wieńcami, sercami, przeróżnymi motywami florystycznymi, a także przepasywane rzeźbioną szarfą. Starsze nagrobki w formie krzyży zwykle nie mają motywów ozdobnych. Ich lica pokryte są niezwykle zróżnicowanymi typograficznie inskrypcjami – od prymitywnie rytych liter po klasyczną szwabachę. Najciekawszym jednak nagrobkiem jest położony obok najstarszego, datowanego na 1808 rok, nagrobek w formie grzyba, niemający żadnej inskrypcji. Od razu na myśl przychodzą nagrobki z cmentarza w Nowym Bruśnie i Dąbkowie, które swym wyglądem bardziej przypominają strzałki. Poza tymi trzema miejscami tego typu nagrobki nie występują nigdzie. Jaka jest więc geneza ich formy? Tu nie ma pewności, istnieją jednak pewne przypuszczenia. Za trop można uznać fakt, iż w Deutschbachu i Felsendorfie mieszkali ewangelicy reformowani (Kościół kalwiński, helwecki), którzy przed 1857 rokiem również użytkowali cmentarz w luterańskim Reichau. Według doktryny kalwińskiej z użycia kultowego wyłączone były wszystkie emblematy i artefakty religijne – w tym krzyż – prawdopodobnie dlatego na obszarze tym, zamiast uniwersalnych „maltańskich” krzyży, dla nagrobków kalwińskich wypracowano wyżej wymienione formy. Należy też zaznaczyć, że nagrobki tego typu nie występują nigdzie indziej poza Lubaczowszczyzną, a najbliższą analogię udało się odnaleźć na granicy węgiersko-ukraińskiej… Na istniejącym od XVIII wieku kalwińskim cmentarzu Szatmárcseke, położonym nad graniczną Cisą, znajdują się drewniane nagrobki w kształcie czółen wbitych pionowo w ziemię. Ostro zakończone, trójkątne zwieńczenia, wyeksponowane poprzez obciosanie pnia poniżej, jednoznacznie nasuwają skojarzenia z nagrobkami z cmentarza w Bruśnie.

Damian Nowak (Biecz)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s